Anna Witkowska – historia niezwykła
Od lat trzydziestu mieszka w Grecji. Pozostaje jedną z najbardziej renomowanych przewodniczek dla polskich wycieczek przybywających na Korfu. O wyspie milionerów, wyspie zielonej, wyspie czarującej każdego, kto tutaj przybędzie – wie dosłownie wszystko.
Z moją Hanią bywamy za granicą regularnie każdego roku, ale bodaj po raz pierwszy wysłuchaliśmy, jak przewodnik prowadzący autokar z Polakami opowiada historię własnych losów, a wszyscy słuchają jej z zapartym tchem. Pani Anna jest rodowitą lublinianką; tu kończyła studia ekonomiczne na Uniwersytecie im. Marii Skłodowskiej Curie. Jak to często w życiu bywa jeden epizod wpłynął na całą jej przyszłość. Na Korfu przyjechała po raz pierwszy aby zrealizować w praktyce własne zauroczenie tematyką grecką w ogóle.
Wyspa należy do nielicznych terenów w Grecji, które nigdy nie poddały się tureckim wpływom i niewoli. Od końca maja 1865 roku Korfu zostaje na stałe włączone do Grecji, chociaż do dziś w zwyczajach, posiłkach, kulturze w ogóle sporo tu widać wpływów włoskich. Specyficzny mikroklimat, łagodny i o dużej wilgotności sprawa, że jest tutaj zielono przez cały rok kalendarzowy. Temperatura powietrza spada w styczniu do + 15 C a w pełni lata dochodzi do + 45 C.
Pierwsi polscy turyści zjawili się na Korfu w latach 70-tych korzystając z wycieczek organizowanych przez biura związane z wypoczynkiem na terenie byłej Czechosłowacji. Stolica wyspy o tej samej nazwie należy do miejsc wybieranych często przez możnych tego świata: polityków, gwiazdy sceny i estrady, filmu i telewizji. Wszyscy oni przylatują tutaj lub też przypływają luksusowymi jachtami na prywatny wypoczynek. Właśnie dlatego na urokliwych uliczkach śródmiejskich Korfu można zupełnie niespodziewanie natknąć się na osoby z pierwszych stron gazet.
Nadmorskie place miasta przypominały mi do złudzenia otoczenie paryskich ogrodów. Regularnie w każdym roku odwiedza Korfu brytyjski książę Karol. Gdy Anna Witkowska wjeżdżała z nami do centrum miasta umiejscowiła port jachtowy, wskazując na jacht najwytworniejszy należący do rosyjskiego miliardera Abramowicza.
Pani Anna na Korfu najpierw pracowała w bankowości, wdrażając tam nowoczesne oprogramowania komputerowe. Następnie założyła prywatne biuro turystyczne, by po kilku latach z niego zrezygnować. Tutaj znalazła męża i założyła rodzinę. Jako pełno dyspozycyjny przewodnik z ogromną wiedzą i doświadczeniem z radością służy polskim turystom. Prywatnie poświęciła się rodzinie i ukochanemu od dzieciństwa malarstwu, z najlepszymi efektami tegoż zaangażowania dla malarskiego posłannictwa. Generalnie wyznaje (podobnie jak wielu Greków) zasadę życiową następującą: życie jest zbyt piękne, aby tylko zajmować się pracą. A właśnie takiej znojnej harówki wymaga obsługa tutaj setek tysięcy turystów przybywających na Korfu każdego roku od kwietnia do końca października.
O przebogatej i zawikłanej historii wyspy, dziejach cesarstwa austro-węgierskiego, wymyślnych przepisach kulinarnych rozprawiała ze swadą i humorem. Nie zapomniała jednak także o dramatycznych problemach gospodarczych i finansowych współczesnej Grecji, opatrując owe rozważania niezbędną dozą refleksji.
Temperatura morza wokół Korfu jest w zimie mniej więcej taka, jak latem polskiego Bałtyku. Uroki krajobrazu, gdzie morze miesza się z górami, a wszystko pozostaje zielone największe wrażenie robią z górskich grzbietów wyspy. Tutaj w środku zimy, oddalone wąskim pasem morza, widnieją w dali pokryte grubą warstwą śniegu góry w sąsiedniej Albanii.
Swoje przewodnickie opowieści Pani Anna kwituje komentarzem: znam najstarszego mieszkańca Korfu, który w wieku 117 lat ma się jeszcze całkiem dobrze. Udziela mi rad i wskazówek, jak doczekać tyle wiosen. Ale ja zamierzam żyć lat 150! I tego Pani Annie Witkowskiej z całego serca życzę.
Andrzej Matuszczyk – Kraków Polska 5.X.2010




Dziekuje za bardzo mily artykuli mile slowa na moj temat. Ja z mojej strony staram sie rozkochac w wyspie wszystkich przylatujacych tutaj na wakacje Polakow. Pozdrawiam wszystkich ktorzy mile wspominaja ten jeden dzien na Corfu na wycieczce po wyspie w moim towarzystwie .